Kiedyś każdego ranka skanowałem dobrych kilkanaście wykresów. Krypto, Forex, Indeksy, Surowce. Miałem alerty ustawione na wszystko. Myślałem, że większe pokrycie oznacza więcej okazji. Myślałem, że szerokość to przewaga. Bo przecież obserwując wiele instrumentów na raz, wybierzesz spośród nich najlepsze okazje. Niby logiczne i na pierwszy rzut oka zdroworozsądkowe.
Myliłem się.
Przełom nastąpił, gdy zrobiłem coś odwrotnego. Ograniczyłem swoją listę obserwacyjną do dwóch instrumentów. Nie pięciu. Nie dziesięciu. Dwóch.
To nie jest kwestia lenistwa ani żadnej formy uproszczenia. Chodzi o to, jak twój mózg faktycznie działa pod presją i co się dzieje, gdy zmuszasz go do podejmowania setek mikrodecyzji każdego dnia.
Twój mózg ma limit przetwarzania (a rynki go maksymalnie eksploatują)
Możesz utrzymać w pamięci roboczej jednocześnie około 4–7 elementów. To nie jest moja opinia tylko nauka poznawcza.
Kiedy śledzisz wiele wykresów, kanały informacyjne, wskaźniki i alerty cenowe na dwudziestu instrumentach, nie tylko zbliżasz się do tego limitu. Ty go całkowicie przekraczasz.
Badania nad ograniczeniami poznawczymi na rynkach finansowych przeanalizowały ponad 42 000 obserwacji firm w ujęciu kwartalnym. Wniosek był jasny: wyższe obciążenie poznawcze obniża zarówno szybkość, jak i dokładność przetwarzania informacji. Efekt jest najsilniejszy wśród mniej zaawansowanych inwestorów.
Im więcej obserwujesz, tym gorzej widzisz to, co ma znaczenie.
Zauważyłem to w swoim tradingu. Rano byłem ostry. Po południu zamglony. Przegapiałem oczywiste setupy albo wchodziłem w słabe. Klasyczne zmęczenie decyzyjne.
Dane na poziomie rachunków pokazują, że traderzy podejmują coraz gorsze decyzje po długich okresach podejmowania decyzji. Efekt dyspozycji nasila się wraz z upływem dnia tradingowego. Trzymasz straty dłużej. Zyski ucinasz za wcześnie. Twoja ocena sytuacji pogarsza się w czasie rzeczywistym.
Trading to problem zarządzania energią
Większość traderów traktuje rynki jak problem informacyjny. Zdobądź więcej danych, dopracuj lepszą strategię. Obserwuj więcej wykresów. Czytaj więcej wiadomości.
Ale trading nie jest przede wszystkim kwestią informacji. To kwestia zarządzania energią.
Nowoczesne rynki wymagają setek lub tysięcy mikrodecyzji każdego tygodnia. Każda decyzja wyczerpuje twoją poznawczą baterię. To obciążenie nie tylko cię męczy. Pogarsza osąd, zwiększa reaktywność emocjonalną i podkopuje dyscyplinę.
Nawet sędziowie wydają surowsze wyroki w miarę upływu dnia. Wskaźniki przyznawania zwolnień warunkowych spadają przed obiadem i pod koniec dnia. Elitarni szachiści spalają do 6 000 kalorii dziennie podczas turniejów.
Praca umysłowa to prawdziwa praca. A ty masz tylko określoną pojemność.
Kiedy śledziłem kilkanaście instrumentów, nieustannie podejmowałem decyzje dotyczące każdego z nich, nawet jeśli nie rozegrałem żadnego setupu. Czy powinienem wejść? Czy poczekać? Czy to jest setup? A co z tamtym?
Zanim pojawiła się realna okazja, byłem już wyczerpany.
Jak wybrać swoje dwa instrumenty
To ograniczenie wymusiło jasność. Nie mogłem już po prostu obserwować wszystkiego i mieć nadzieję, że coś się uda. Musiałem zdecydować, co faktycznie ma znaczenie.
Płynność i wolumen. Potrzebuję instrumentów, które poruszają się przy wystarczającym udziale uczestników, aby moje wejścia i wyjścia nie powodowały poślizgu cenowego. Płytkie rynki tworzą problemy z realizacją, których żadna analiza nie naprawi.
Wzorce zmienności, które rozpoznaję. Nie chodzi o dowolną zmienność. Chodzi o konkretne wzorce, które widziałem setki razy. Takie, przy których wiem, co zazwyczaj dzieje się dalej, ponieważ obserwowałem to dokładnie na tym instrumencie.
Wyraźna obecność instytucjonalna. Chcę widzieć ślady dużych graczy. Duzi uczestnicy zostawiają ślady. Kiedy znasz instrument dogłębnie, rozpoznajesz te ślady. Widzisz, kiedy akumulują, kiedy dystrybuują, kiedy są nieobecni.
Dopasowanie do strefy czasowej. Handluję wtedy, gdy te instrumenty mają najwyższą aktywność. Nie ma sensu obserwować czegoś, co porusza się tylko wtedy, gdy śpię.
Świadomość korelacji. Jeśli oba instrumenty poruszają się w identyczny sposób, tak naprawdę obserwuję dwa razy to samo. Chcę instrumentów, które dostarczają mi różnych informacji o warunkach rynkowych.
Obecnie obserwuję FDAX i NQ które traktuję jako jeden - Daxa zagrywam na sesji europejskiej, podczas sesji amerykańskiej rozgrywam NQ - choć nie zawsze, Daxa także można zagrywać na sesji amerykańskiej. W zależności od tego gdzie wzorzec jest dla mnie lepszy, tam zagrywam na sesji amerykańskiej. Na europejskiej stawiam wyłącznie na Daxa. Drugim instrumentem z zupełnie innego koszyka jest złoto. Na moment pisania tego artykułu poświęcam mu swoją uwagę głównie w wyniku oferowanej w ostatnim czasie zmienności. Zmienność jest pokarmem dla wytrawnego tradera, dlatego dziś obok złota większość z nas nie potrafi przejść obojętnie.
Ale konkretne instrumenty na jakie się zdecydujesz mają mniejsze znaczenie niż zobowiązanie do ich dogłębnego poznania.
Jak wygląda prawdziwa głęboka wiedza
Kiedy obserwujesz tylko dwa instrumenty (czy trzy ale tak jak dwa w moim przypadku), zaczynasz dostrzegać rzeczy, których nigdy nie zauważyłbyś, skanując dwadzieścia wykresów.
Wiesz, jak cena zazwyczaj zachowuje się na określonych poziomach. Nie dlatego, że zapamiętałeś strefy wsparcia i oporu, ale dlatego, że widziałeś, jak odbija się lub przebija podobne poziomy setki razy.
Rozpoznajesz, kiedy wolumen jest nietypowo wysoki lub niski dla konkretnej pory dnia. Wiesz, jak wygląda norma, więc odchylenia od niej od razu się wyróżniają.
Widzisz wzorce w tym, jak instrument reaguje na wiadomości. Niektóre rynki ignorują nagłówki. Inne reagują przesadnie, a potem zawracają. Tego nie nauczysz się z podręcznika. Uczysz się tego, obserwując ten sam instrument reagujący wielokrotnie na podobne katalizatory.
Badania nad wynikami funduszy pokazują, że specjaliści osiągają lepsze wyniki niż generalistyczni zarządzający, gdy strategia wymaga głębokiej wiedzy o konkretnych papierach wartościowych. Istnieje zbieżność między rodzajem wymaganej informacji a metodologią jej przetwarzania.
Dobry trader specjalista wie, jak czekać na swoją okazję. Ceni jakość setupów ponad ich ilość. Filtruje szum, szukając konkretnych wzorców w precyzyjnych momentach.
To właśnie dzieje się, gdy ograniczasz swoją listę obserwacyjną. Stajesz się specjalistą.
Paradoks: mniejsze pokrycie, więcej okazji
Najbardziej zaskoczyło mnie jedno.
Myślałem, że ograniczenie listy do dwóch instrumentów oznacza przegapianie okazji. Myślałem, że będę siedział i patrzył na dwa wykresy, podczas gdy świetne setupy będą pojawiać się gdzie indziej.
Stało się odwrotnie.
Zacząłem rozpoznawać więcej okazji na moich dwóch instrumentach, niż kiedykolwiek znajdowałem, skanując kilkanaście. Nie dlatego, że było ich więcej, ale dlatego, że faktycznie mogłem je zobaczyć. Wypracowałem dla nich nowe modele i koncepcje, różne podejścia w zależności od tego co się dzieje.
Kiedy znasz instrument dogłębnie, rozwijasz coś, co przypomina intuicję. Czujesz, gdy coś jest inne. Gdy akcja cenowa nie pasuje do typowego wzorca. Gdy wolumen sugeruje, że coś się buduje.
To nie jest mistycyzm. To rozpoznawanie wzorców zbudowane na powtarzalności.
Badania oceny poznawczej 29 traderów wykazały silną dodatnią korelację między skoncentrowaną wydajnością poznawczą a całkowitym zyskiem netto (blisko 50%). Tymczasem spadek funkcji poznawczych korelował z maksymalnymi stratami kapitału (prawie -32%).
Takie skupienie nie tylko wpływa na mniejsze odczuwanie stresu, ale też bezpośrednio, na twoje wyniki finansowe.
Rzeczywistość wdrożenia
Ograniczenie się do dwóch instrumentów na początku było niekomfortowe.
Widziałem nagłówki o innych rynkach, że na Ropie dzieje się to, a na GBPJPY tamto i czułem, że coś mnie omija. Sprawdzałem wykresy, których nie powinienem był oglądać. Stare nawyki nie umierają łatwo.
Ale trzymałem się tego. Dałem sobie jedną zasadę: mogę zawierać transakcje tylko na dwóch instrumentach. Mogłem patrzeć na inne wykresy, jeśli chciałem, ale bez realizacji zleceń poza moim obszarem koncentracji.
Po paru miesiącach przestałem sprawdzać inne wykresy. Nie miało to sensu. I tak nie mogłem ich handlować.
Po roku znałem swoje dwa instrumenty lepiej niż kiedykolwiek wcześniej jakikolwiek rynek. Rozpoznawałem poziomy cenowe, typowe głębokości korekt, sposób reagowania na konkretne publikacje danych makroekonomicznych.
Z czasem mój wskaźnik skuteczności wzrósł. Nie dlatego, że nauczyłem się nowej strategii, ale dlatego, że podejmowałem lepsze decyzje przy użyciu strategii, które już znałem.
Ograniczenie wymusiło głębię. A głębia stworzyła przewagę.
Co to oznacza dla twojego tradingu
Nie musisz kopiować takiego podejścia jeden do jednego. Może twoja liczba to trzy instrumenty zamiast dwóch. Może jeden.
Zasada jest ważniejsza niż konkretna liczba.
Uproszczenie obszaru koncentracji zmniejsza obciążenie poznawcze. Dogłębne zrozumienie kilku wybranych instrumentów redukuje wewnętrzne obciążenie i minimalizuje ryzyko przeoczenia istotnych informacji.
Nie próbujesz być wszędzie. Próbujesz być doskonały w konkretnym miejscu.
Większość traderów nigdy nie rozwija głębokiej ekspertyzy, ponieważ ciągle skanuje w poszukiwaniu kolejnej okazji. Wiedzą trochę o wszystkim i dużo o niczym.
Eksperci dziedzinowi wiedzą rzeczy, których nie da się nauczyć z raportów rynkowych ani z wyszukiwarki Google. Ekspertyzę wąską, ale głęboką. Tego nie da się odtworzyć przez zespoły generalistów, bez względu na to, ile mają zasobów.
To właśnie budujesz, gdy ograniczasz swoją listę obserwacyjną. Nie tylko znajomość. Ekspertyzę.
Przewaga, której nie da się zautomatyzować
Algorytmy mogą jednocześnie skanować tysiące instrumentów. Nie męczą się. Nie doświadczają zmęczenia decyzyjnego.
Nie możesz konkurować z maszynami na szerokości.
Ale możesz konkurować na głębi. Na rozpoznawaniu subtelnego kontekstu, który nie mieści się w prostym kodzie. Na wyczuciu, że tym razem coś jest inne.
Ta przewaga pochodzi ze skupionej uwagi w czasie. Z obserwowania tego samego instrumentu w różnych warunkach rynkowych, różnych reżimach zmienności, różnych cyklach informacyjnych.
Nie zbudujesz tej przewagi, obserwując dwadzieścia wykresów.
Nie sugeruję, by ignorować wszystko inne. Kontekst rynkowy ma znaczenie. Korelacje mają znaczenie. Trendy makro mają znaczenie.
Ale realizacja transakcji odbywa się na konkretnych instrumentach. A jakość realizacji zależy od głębokiej wiedzy.
Dwa instrumenty. Głęboka wiedza. Lepsze rozpoznawanie.
To są właściwe ramy Twojego działania. Reszta to po prostu regularne pojawianie się i wykonywanie pracy.